UWAGA, może zaboleć. Przecież JA się leczę !?

Uzależniony, JA.

Jestem przekonany, że wszystko jest w porządku! Jeszcze… Próbuję udowadniać sobie i innym, że podejmuję wiele działań związanych ze zdrowieniem – działań tak naprawdę nie mających nic wspólnego z leczeniem.

Czym mogę doprowadzić do nawrotu choroby:

• Zaniedbywaniem – na grupach wsparcia, mitingach, w klubie abstynenta, w poradni bywam trochę rzadziej!
• W pracy trzeba zostać dłużej – no przecież obowiązki, jest ich coraz więcej!
• Obowiązki domowe – dzisiaj mogę zdecydowanie więcej poświęcać na to czasu (wpadam w skrajności)!
• Dzisiaj mogę „pomagać całemu światu” – każdy, kto poprosi o pomoc, może ją ode mnie uzyskać!

Czy jednak przede wszystkim pamiętam o tym, żeby nie być głodny, zły, samotny i zmęczony?! Nie nadrobię czasu i nie odzyskam dnia wczorajszego.

Będę uważny i ostrożny, kiedy pojawią się następujące myśli:

• Przecież do picia mnie nie ciągnie.
• Wszystko świetnie mi wychodzi, nie takie trudne to trzeźwienie.
• Alkohol jest mi do niczego niepotrzebny, już NIGDY się nie napiję.
• Odkąd nie piję, w domu wszystko jest w porządku.
• Już nie wyglądam tak źle, nie wyglądam jak oni… ci spod sklepu, ławki, ci spod trzepaka czy spod klatki.
• Jestem już innym człowiekiem.

Życie jest piękne, świat jest piękny, czuję się szczęśliwy – tak ma być, ale trzeba zwracać uwagę na to, co w życiu codziennym robimy, żeby móc tak myśleć. Niestety, z czasem i nabraniem umiejętności radzenia sobie z głodem alkoholowym, stopniowo coraz bardziej ograniczamy, a następnie porzucamy wszelkie działania związane z trzeźwieniem.

Przekonanie, że nie potrzebujemy już leczenia i wszystko jest w porządku, będzie się utrzymywało, dopóki nie złamiemy podstawowych zasad abstynencji.

Prowadzą do tego na przykład zachowania opisane poniżej:

• Unikam rozmów na temat picia i trzeźwienia, mnie to nie dotyczy.
• Przestaję planować kolejny dzień, wiele sytuacji mnie zaskakuje.
• Tracę kontakt z ludźmi związanymi z abstynencją (grupa wsparcia, grupa AA, klub abstynenta, poradnia). Mam wiele  argumentów na usprawiedliwienie tego, że się już nie leczę... po co mi to? GDZIE JEST TELEFON DO PRZYJACIELA?!!!
• Spotykam „przypadkiem” kolegę, z którym kiedyś piłem, znajduję się w miejscu, gdzie kiedyś piłem itp.
• Rozpamiętuję sytuacje związane z alkoholem, piciem.
• Nie zwracam uwagi, ignoruję ludzi, którzy widzą i mówią mi, że coś jest nie w porządku.
• Oglądam, „zawieszam się” na widok witryn sklepowych… witryn z alkoholem.
• Pracuję ponad wszystko, nadrabiam – nie starcza mi czasu na nic innego.
• Koncentruję się na wszystkim tylko nie na sobie.
• Coraz więcej jest decyzji nietrafionych (irytacja).
• Jestem coraz bardziej zmęczony.
• Zapominam o posiłkach, o wcześniej ustalonych parach jedzenia.
• Przejadam się.
• Nie dosypiam albo śpię za długo.

UWAGA na myśli typu:

• Już nie muszę tak sztywno trzymać się zaleceń, najważniejsze, że nie piję.
• Pokażę wam wszystkim, udowodnię WAM… „coś”.
• Muszę być twardy.
• Życie w ściśle określonych ramkach to nie dla mnie, nie będę się do niczego zmuszał... już nie muszę być tak systematyczny i konsekwentny jak wcześniej.
• Muszę dużo pracować, by żyć na odpowiednim poziomie, na nic mi nie może zabraknąć.
• Teraz powinienem sobie radzić sam; jak sam sobie nie pomogę, to nikt mi nie pomoże.
• Już nie muszę nigdzie chodzić, przecież nie piję; jak chcę to nie muszę pić.

Uczucia dominujące w czasie nawrotu choroby to przede wszystkim te przykre, te z którymi czujemy się niekomfortowo: złość, smutek, zniechęcenie, niezadowolenie, irytacja, drażliwość, przygnębienie itd. Mój stan emocjonalny jest dla otoczenia wyraźnym sygnałem, że dzieje się coś złego. Może też być sygnałem dla mnie samego, o ile to zauważę.

Kierunek życie: co dalej – zdrowienia ciąg dalszy (to może pomóc):

• Wracam do wizyt i rozmowy z terapeutą uzależnień.
• Wracam do swojej grupy wsparcia, na swój ulubiony miting, nie odkładam tego na potem.
• Zastanawiam się, tworzę i staram się realizować swój, możliwy do wypełnienia, plan dnia.
• Wracam do prowadzenia dzienniczka dnia (dzienniczek głodu, uczuć).
• Wracam do równowagi, która przynosiła mi spokój i zadowolenie: 24h = 8h sen i odpoczynek, 8h czas na obowiązki, pracę, 8h czas dla mnie i moich bliskich... czas na pasje, zainteresowania, hobby.

Reaguj szybko i nie doprowadzaj do zachowań z okresu picia:

Nie musi być za późno. Nie dopuszczaj do stagnacji, nudy i braku rozwoju osobistego... Czerwona lampka musi się zapalić, gdy:

NIC już nie robię w kierunku zdrowienia, leczenia. Mam coraz większe przekonanie, że ułożyłem sobie życie bez alkoholu, że poradziłem sobie z chorobą i JUŻ nie jestem uzależniony… po prostu jest dobrze, tak jak jest! Pojawia się myśl (coraz częściej), że może to jest już czas, kiedy mogę wprowadzać alkohol pod kontrolą. Pojawiają się czynniki, które świadczą o bliskim powrocie do picia alkoholu:

• Zaczynam „bluzgać” zdecydowanie więcej i częściej niż zazwyczaj; to język starych nawyków, żargon osiedlowy.
• Zaczynam szukać i odnawiać kontakty z osobami i miejscami z czasów picia alkoholu.
• Nie widzę problemu w pożyczaniu innym pieniędzy na alkohol.
• Nie widzę nic złego w towarzyszeniu innym w piciu czy polewaniu alkoholu.
• Wznoszę toasty napojami bez alkoholu, staram się być na wszystkich przyjęciach, na które mam zaproszenie... bo wypada, bo się obrażą, bo co o mnie pomyślą?
• Kłopoty zawsze były... no, może teraz jest ich troszkę więcej.
• Ludzie mi nie pasują, co oni wiedzą, nie chce mi się z nimi gadać, jakoś mi z nimi nie po drodze.
• Konflikty normalna rzecz, czasami przecież ludzie się kłócą… coś z tym robić? Samo się ułoży.
• Coraz więcej jest rzeczy, dla których nie widzę rozwiązania... bo się nie da!
• Coraz częściej unoszę się i zachowuję impulsywnie.
• Większość moich obowiązków może poczekać… mogę to zrobić potem. Kiedy potem?!
• To, jak ostatnio wyglądam, nie jest dzisiaj istotne… zaniedbywanie wyglądu zewnętrznego.
• Prowadzę bardzo intensywny tryb życia i mogę być zmęczony.
• Chęć napicia się alkoholu jest coraz większa, myśli o tym coraz częstsze.
• Nagminnie powtarzają się sny alkoholowe.
• Zauważam, że pojawiają się problemy ze snem, z rana boląca głowa i zmęczenie (suchy kac).
• Ciekawe, co by było, gdybym się napił?
• Mam już tego wszystkiego dość, po co mi to wszystko?
• Wszyscy są przeciwko mnie, wszystko się obraca przeciwko mnie.
• Rozpoczynam picie alkoholu… przecież będę kontrolował, uda mi się.
• Nie piję za dużo, to nie są te ilości co kiedyś… może już jestem wyleczony.
• To, że ruszyłem, jest winą żony, kochanki, rodziny, moich dzieci... sytuacji w pracy, sytuacji finansowej, opcji politycznej, słabej terapii, złego terapeuty… itd.
• Czas najwyższy się napić, znieczulić, już muszę to zrobić, bo jak się nie napiję, zwariuję, to będzie tylko jeden.

W tym czasie moje uczucia bardzo szybko się zmieniają i są dość silne, trudne do zniesienia. Wpadam ze skrajności w skrajność… poczucie mocy a zaraz bezradność, smutek a zaraz duma i euforia.

Mój stan emocjonalny jest jak bomba przed eksplozją… to jest sygnał, sygnał bardzo wyraźny. W tym momencie na pewno bardziej widziany przez bliskich niż przeze mnie (uzależnionego)... dla mnie to praktycznie czas bez wyjścia, jeden kierunek. W tym momencie często jest już ZA PÓŹNO.

Pamiętaj, nie bądź sam, to może być szansa, aby się nie napić! Twoje zniechęcenie, apatia, żal i rozpacz przytłacza tak bardzo. To wszystko już tak bardzo uniemożliwia podejmowanie mądrych decyzji, że nie widzisz innego wyjścia… jak tylko się napić; tak wiele już się wydarzyło.

Zapicie, powrót do starych nawyków? Na to też jest rozwiązanie:

Dzisiaj już wołam o pomoc… pomóżcie mi znaleźć formy pomocy, które zatrzymają mój ciąg alkoholowy, moje picie. Ja tak naprawdę mam dosyć alkoholu... ale uwolnić się też nie umiem. Tych myśli jest tak dużo. To moment, w którym wsparcie drugiej osoby może mi bardzo pomóc… może nie od razu to zrozumiem, ale pamiętam o rozwiązaniach, które na mnie działają lub raczej działały.

W skrajnych sytuacjach miejsce takie jak izba wytrzeźwień lub detoks to jedyny sposób na powrót do zdrowia. Następny krok to rozmowa z terapeutą uzależnień i ustalenie nowego planu na podjęcie leczenia.

Jeżeli mam kogoś koło siebie, jeszcze, to niech to będzie dodatkowa moc, która da mi odrobinę siły do działania... kiedyś Ci za to podziękuję. Niech to będzie świadomość, że jeszcze nie przepadłem, że mogę i Ty we mnie wierzysz... bo moja wiara wygasła z pierwszym kieliszkiem.

Droga do zapicia to wiele sygnałów ostrzegawczych, czas w którym różne czynniki można zauważyć i zareagować na nie... tylko czy potrafię?

Zapobiegać, działać... żyć fajnie, robić to wszystko, co nie doprowadzi do efektu tak bardzo przeze mnie niechcianego.

Psycholog, specjalista psychoterapii uzależnień, superwizor, a przede wszystkim świetny fachowiec, Piotr Bakuła, tak pokazuje CYKL NAWROTU:

LECZENIE

ZMIANA

STRES

ZAPRZECZANIE

(nic się nie dzieje)

NAPIĘCIE, LĘK, OBNIŻONY NASTRÓJ

ZMIANY W ZACHOWANIU

(zachowania ucieczkowe, obronne, wybuchy agresji)

ZMIANY W OTOCZENIU

UTRATA ZDOLNOŚCI OCENY SYTUACJI

(nie widzę, że to nawrót)

UTRATA KONTROLI NAD ZACHOWANIEM

ZMNIEJSZENIE LICZBY WYBORÓW

ZAŁAMANIE ZDOLNOŚCI DO UTRZYMANIA ABSTYNENCJI

POWRÓT DO ZAŻYWANIA

 

Może warto się nad tym przez chwilę pochylić?

 

 (Bartłomiej Frukacz)