Blog

29 01.2017
O nietrzeźwienia przyczynach i konsekwencjach słów kilka czyli coś dla inteligentnych – cz. II

O czym to ostatnio pisałem?

Kopiuj, wklej:
„Chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na kilka spraw. Wypiszę je, aby skleroza nie  przypomniała o sobie, kiedy te rozważania będę kontynuował.
− Uczucia.
− Brak lub niekorzystanie z koła ratunkowego.
− Nieumiejętność dawania sobie rady z np. sukcesem zawodowym, bywaniem…
− Problemy rodzinne.
− Problemy zdrowotne.
− Monotonia dnia codziennego.
− Tory nieprzestawione. (Pisałem o tym. Nie da się tylko nie pić!).
I… wiele, wiele innych, w tym również bardzo osobistych przyczyn”.

No i planowanie! Gdy go nie ma, wkrada się chaos, a wówczas droga prosta prowadzi do… knajpy.

Marek, dlaczego ty się powtarzasz? O tym wszystkim już było i to po kilka razy!
Tak, było i będzie, bo to sedno choroby alkoholowej, to sedno męczarni, nieprzespanych nocy, płaczu, smutku, żalu, wk…wu!

Piszę o nawrocie w chorobie alkoholowej, piszę o wpadce, poślizgu, zapomnieniu i jak to tam jeszcze nazwać można.
Trzeźwienie to praca, praca trudna i systematyczna.  Chcielibyśmy już, natychmiast − a to droga wyboista, nie łatwa, pod górę i bez końca.

Nawrót. O głodzie było dużo, ale nawrót?
„W potocznym rozumieniu to proces, w którym ludzie podejmują próbę zmieniania czegoś w swoim życiu, w tym celu uruchamiają pewne zachowania, ale nie udaje im się tych zmian osiągnąć. Nawrót to powrót do stanu sprzed podjęcia decyzji o zmianie. Powrót do starego myślenia, do nałogowego regulowania emocji, to ponowna utrata samokontroli, załamanie samokontroli.
W uzależnieniu trzeźwienie jest przejęciem kontroli nad życiem, nawrót ponowną utratą tej kontroli.”
(Anna Bakuła: Materiały dla studentów Polsko Niemieckiego Instytutu Terapii Uzależnień).

Nawrót może być z zapiciem lub bez.

Ale − najpierw SPRAWY NAJWAŻNIEJSZE.
Ale: Czy pamiętam o głodzie alkoholowym? Czy prowadzę dzienniczki głodu i uczuć? To takie ważne, szczególnie na początku drogi trzeźwienia.
Ale: Czy ja siebie kocham? Czy dbam o moje uczucia? Czy robię sobie małe nagrody?

Właśnie – uczucia.

Śp. dr Marcin mawiał o „rozhuśtanym wahadełku emocjonalnym”, jak w starym zegarze:
Od euforii do kompletnego załamania.
− Co oni, co on o mnie myśli? Pępek świata!

Pisanie scenariuszy kompletnie od czapy.
Obrażanie się, bo…
 −na Grupie Wsparcia dali mi popalić, prostaki,
− terapeuta schematem działa, czepia się.
A to pytanie… ubodło, celne było, kazało się zastanowić.
− W nosie ich mam. „Na złość mamie odmrożę sobie duże uszy”. To nie dla mnie, przecież nie piję (jeszcze!).

Bliscy mówią – czepiając się oczywiście – coś z nim/nią się dzieje, coś jest nie tak. AA owcy nazywają to piciem na sucho, jedna wielka tykająca bomba.
− Palanty, co oni wiedzą? Trzeźwieję!

Złość ale i strach (−przecież już było OK, ale nie przyznam się), dam sobie radę, jestem mocny/na, jestem inteligentny, mądry, SAMOTNY. Taki „Zoś Samoś”. Jak długo i po co?

Grupa, terapeuta, ten stan rozumieją, przechodzili przez to:
− Fajnie że jesteś… I…  do roboty.

Andrzej Zaucha dawno, bardzo dawno temu śpiewał: „(…)knajpa, kościół, widok z mostu(…)”. Mnie kojarzy się to jednoznacznie z MONOTONIĄ. To taki paskudny stan, kiedy wszystko jest idealnie opanowane. Pies wyprowadzony, dzieci do szkoły odwiezione, w pracy OK, zakupy, kolacja, pilot. Paciorek i spać. I tak dzień po dniu.

Ooo, to nie do końca prawda!
− Sorry, w piątek na miting AA. Przepraszam −  w czwartki rower z sąsiadami, obowiązkowe 10 km.
Tyle tylko, że otoczeniem, lasem, łąkami nie ma czasu się nacieszyć. Trzeba zaliczyć, trzeba biegać, trzeba ćwiczyć, bo tak jest trendy, tak wypada i… I się nakręcam, zamiast odpoczywać.

− No, kiedyś to skoczyło się tu i tam, ale teraz inaczej, poważnie do życia podchodzę, trzeźwieję.
−E tam, a czy dla małej zmiany, dla adrenalinki nie mogę sobie pozwolić na coś zwariowanego, nietypowego?

Mogę, tylko to wymaga spokoju, dystansu do siebie, luziku.
Więc zróbmy to, by przerwać schemat. By dać ponieść się wariactwu, by nie trafić do knajpy!

Zróbmy to dla zdrowotności, przeciw i dla wszystkich, na chwilę porzućmy powagę.
Gwarantuję, świat jest kolorowy a ludzie fajni.

I to by było na tyle.

Marek

PS

O całej reszcie wymienionych tu problemów już niejednokrotnie pisałem, więc bez trudności znajdziecie odpowiedzi w Moich przemyśleniach.
Tylko… to moje pisanie miało być zachętą do podjęcia terapii, do trzeźwienia, a jest bardziej dla tych, którzy już trzeźwieją. Jednakże jak ktoś będzie chciał, to wnioski odpowiednie wyciągnie, znajdzie coś, co go do TRZEŹWIENIA zachęci. Warto.

Dodaj komentarz