Co łączy WOŚP z AA

Wykład jakiś będzie, czy co?!
Nie. Będzie opis dwóch bardzo ważnych dla mnie WYDARZEŃ.

Oba „świeże”, tegoroczne, cieplutkie. W obu miałem zaszczyt brać udział. Dzieli je od siebie dziesięć dni, a można by je połączyć kilkoma słowami: radość, duma, przyjaźń, życzliwość, miłość i bezinteresowność.
Pewnie jeszcze znalazłbym kilka pasujących do tych wydarzeń przymiotników, ale myślę, że mnie rozumiecie.

Jak w każdej poważnej sztuce należy wymienić głównych bohaterów i miejsce akcji.
Wiec: Irenka, Marek, Adam oraz Jurek.
Pierwsza trójka to AA-owcy, absolwenci terapii w ośrodku Rozwój Trzeźwej Osobowości.
Jurek? Wiadomo − Owsiak!
Małe Mazurskie Miasteczko, Warszawa i cały świat −to miejsca akcji.

Oj działo się, działo.
Dwie rocznice: PIERWSZA − Trzeźwości a DWUDZIESTA PIĄTA − grania Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.
I co ma piernik do wiatraka? Oj ma.

Tak WOŚP, jak i moi przyjaciele nie biją rekordów! Bo nie one są najważniejsze. Oni zmieniają siebie oraz życie wokół.

Dzień świętowania to efekt ciężkiej codziennej pracy nad trzeźwością oraz pracy dla młodych i starszych pacjentów, beneficjentów Orkiestry.
To praca żmudna i systematyczna. To praca bez fajerwerków, bardzo często „pod górkę”, z trudnościami i z walką z samym sobą!

To praca ze sponsorami (życzliwymi)! Sponsorami w dosłownym tego słowa znaczeniu, jak i w AA-owskim. W tym przypadku nie chodzi mi o jedną osobę; myślę tu o znaczeniu dobrej, solidnej grupy AA, od której można się tak wiele nauczyć.

Dzięki takiej grupie jak ta z Małego Mazurskiego Miasteczka można zakochać się w trzeźwieniu i we wspólnocie.  Dzięki AA trzeźwiejemy, uczymy się nie być samotni.

Orkiestra i AA uczą solidarności, wspierania, działania w grupie, zarażają dobrą energią.
To wspaniałe.

I wypada tylko dodać: SIĘ MA!
Gramy i trzeźwiejemy do końca świata i jeden dzień dłużej.

Marek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.